Tytuł: Miasto Archipelag
Autor: Filip Springer
Wydawnictwo Karakter
Stron 320
Wydawnictwo Karakter
Stron 320
"[...] tego, że kiedyś było świetnie,
nie pamięta już prawie nikt. To, że potem było kurewsko źle, idzie pomału w
zapomnienie. I w końcu można się spokojnie zająć tym, co będzie."
Filip Springer, "Miasto
Archipelag"
Genialny, wielki reportaż o Polsce mniejszych miast. Reportaż o historiach
miejsc i ludzi. Filip Springer olśniewa swoim projektem, który rozpoczął w
internecie, a "Miasto archipelag" zasługuje na wszelkie pochwały.
Autor wyrusza w podróż po 31 miastach, które po reformie administracyjnej z
1999 roku straciły status stolicy województwa, a tym samym znaczenie na mapie
Polski. Jedne miasta, społeczności poradziły sobie z tymi zmianami lepiej,
drugie gorzej... Trzydzieści jeden miast, kilkadziesiąt zajmujących,
chwytających za serce opowieści – opowieści o miastach mniejszych i większych,
wszystkich jednak w jakiś sposób doświadczonych przez historię. Z tych
kontrastów, punktów wspólnych wyłania się obraz Polski – Polski pięknej,
Polski pasjonującej, Polski cały czas czekającej na odkrycie, Polski
niedocenianej.
"Miasto archipelag" to książka o której usłyszałam już kilka
miesięcy temu i od tego czasu bardzo mnie ciekawiła. Jej lektura przerosła
jednak moja najśmielsze oczekiwania... nie spodziewałam się historii
przedstawionych tak zgrabnie, tak wielkiej roli człowieka w nich zawartych,
podejścia do historii bez patetyzmu czy też z uwzględnieniem politycznych
sympatii i antysympatii. Filip Springer przedstawia. Nie ocenia. Oddaje głos
bohaterom. Pokazuje co to znaczy być dobrym reportażystą. Pokazuje, że nic nie
jest czarno - białe, także czasy PRL-u... Jego książka przywodzi mi na
myśl reportaże Mariusz Szczygła, a więc literaturę najwyższej klasy. Poznaje
historie miejsc i ludzi – zaznajamia czytelnika z ważnymi dla tych
małomiasteczkowych i wielkomiastowych społeczności, wydarzeniami. Stara się
odnaleźć klucz do zrozumienia..., ale co najważniejsze "Miasto
archipelag" to fascynująca historia, podróż po różnych obrazach życia w
Polsce, polskiej mentalności – nadziejach i troskach w niej ukrytych.
Przejechał całą Polskę, od Słupska po Krosno i od Suwałk po Wałbrzych...
pragnął zobaczyć jak się dzisiaj żyje w tych niezwykle ważnych miastach kiedyś
oraz usłyszeć jak żyło się kiedyś. Czasami jego historia sięga nawet
dwieście lat wstecz. Rozmawia z ludźmi o różnych pozycjach społecznych – z
aktywistami, przedsiębiorcami, politykami, artystami, zbieraczami puszek.
Zagląda do warsztatów, barów, urzędów, muzeów, fabryk, przedsiębiorstw,
McDonaldów, na dworce, przechodzi koło niejednej Biedronki i słucha ludzkich
historii. Historii pełnych trosk, marzeń i zaprzepaszczonych nadziei,
ponieważ reforma administracyjna z 1999 roku złamała niejedną społeczność,
doprowadziła do upadku niejednego miasta w Polsce, które pozostają jedynie
reliktem swej dobrej przeszłości. Teraz w najlepszym wypadku pełnią funkcję
miasta starszych ludzi czy też noclegowni... Niektóre z nich nie mają nawet
połączenia z miastami wojewódzkimi. Budynki straszą swoim stanem, a ludzie
uciekają..., bo wiedzą, że nic dobrego nie może ich tam spotkać. Są jednak także
tacy, którzy chcą zostać, chcą inwestować, chcą rozwijać siebie i miasto w
którym dorastali. Liczą na jeszcze jedną szansę. A jednak wiele z tych miast
popada w ruinę... budżety wojewódzkie i powiatowe bywają bowiem nieubłagane.
"Miasto Archipelag" to zachwycający reportaż i nie mam co do tego
najmniejszych wątpliwości. Autor pokazuje klasę, umiejętności pisarskie i
reporterskie. To kilkadziesiąt pięknych, chwytających za serce historii, które są
niezwykle ciekawe. Tym bardziej, że wykraczają poza to co jest dzisiaj. Autor
ukazuje Polskę mniejszych miast z reporterskim zacięciem, a jednak stara się
nie wydawać wyroków. "Miasto archipelag" jest ciekawą, bardzo
fascynującą historią wzbogaconą zdjęciami zrobionymi przez samego autora. Wciąga,
intryguje i skłania do refleksji. Moje rodzinne miasto znajduje się na
obecnej liście stolic województw..., a jednak książka Springera zmusiła mnie do
spojrzenia na nie jako na swoją małą ojczyznę. Spojrzenia z pytaniem: Dokąd
zmierza moje miasto? Co się w nim zmieniło? Jakie jest i jacy są ludzie w nim
mieszkający? Książka Filipa Springera ukazuje jak duże znaczenie w obecnych
losach miast ma ich historia – często trudna, wojenna, żydowska. Nie boi się
przy tym ukazywać uprzedzeń w nich drzemiących, stereotypów ich dotyczących...
Springer nie przechodzi także obojętnie obok ludzkiej mentalności.
Niektórzy z rozmówców Springera są dumni z miasta, w którym mieszkają. Częściej
jednak przemawia przez nich żal za utraconą pozycją, niepewność jutra, bezsilność,
chęć ucieczki do większego, rozwijającego się miasta. Miasta, w którym jest
życie, a nie jedynie niszczejące budynki, niedokończone inwestycje... Wydźwięk
książki Springera jest z jednej strony przygnębiający, z drugiej niesie jednak
odrobinę nadziei, ponieważ są jeszcze ludzie, którym zależy na miastach
należących do polskiego "marginesu". Miastach, które często źle się
kojarzą lub nie kojarzą się w ogóle.
"Miasto archipelag" jest ważną pozycją dla zrozumienia Polski,
jej różnorodności i niejednoznaczności; dla polskiego reportażu.

Jakoś nie do końca jestem przekonana co do tej pozycji. Póki co odpuszczam.
OdpowiedzUsuń